Jaskinie Waitomo i Maorysi

Drugi dzień pobytu w Nowej Zelandii rozpoczęliśmy od wyruszenia w trasę na południe w kierunku Waitomo, przejeżdżając przez rolnicze tereny rejonu Waikato. Po drodze, co kilka kilometrów mijaliśmy setki krów wypasanych na zielonych łąkach.

Przemysł spożywczy a w szczególności mleczny, stanowi główną gałąź nowozelandzkiej gospodarki. Jako ciekawostkę dodam, że w Nowej Zelandii żyje 12 mln krów, przy zaledwie 4 milionach ludzi.

Po przejechaniu 200 km dotarliśmy do Waitomo, gdzie czekała nas jedna z największych atrakcji wyspy Północnej – jaskinie zamieszkałe przez świetliki. Podziwialiśmy je w trakcie długiego spaceru po jaskini. Następnie przepłynęliśmy łodzią podziemną rzeką, gdzie nad nami świeciły tysiące świetlików, co dawało wrażenie bycia pod rozgwieżdżonym niebem. Niesamowity widok – niestety nie wolno było robić zdjęć. Po wizycie w jaskini Waitomo udaliśmy się w kierunku Rotorua, gdzie następnego dnia czekały nas liczne gejzery i gorące źródła.

Tego samego wieczoru udaliśmy się do tradycyjnej wioski maoryskiej położonej nieopodal Rotorua. Czas zatem na kilka słów o Maorysach. Maorysi to rdzenna ludność Nowej Zelandii, którzy najprawdopodobniej są potomkami Polinezyjczyków. Pochodzą z wysp wschodnich części Oceanu Spokojnego, min. z Tahiti. Według szacunków dotarli do Nowej Zelandii w X w. naszej ery. Ludność Maoryska stanowi 15% populacji tego kraju i jest absolutną wizytówką Nowej Zelandii, zwłaszcza Wyspy Północnej. Całe szczęście, w przeciwieństwie do Aborygenów w Australii, Maorysi nie byli masowo wybijani przez białego człowieka. Zachowali swój tradycyjny język i kulturę do dnia dzisiejszego. Język maoryski jest oficjalnym (obok angielskiego) językiem urzędowym w Nowej Zelandii. Maori są niezwykle dumni ze swojego pochodzenia, ale jak większość rdzennych grup etnicznych, wielu z nich ma problem z przystosowaniem do zachodniego stylu życia. Ich populacja ma się jednak dobrze.

Po przybyciu do wioski maoryskiej zaprezentowano nam ceremonię powitalną zwaną „powhiri”. Jest to święta tradycja Maorysów, która odbywała się za każdym razem, kiedy do plemienia zbliżał się obcy i miała na celu pokazać czy intruz ma pokojowe zamiary. Ceremonia ta jest to dla nas białych ludzi, czymś niezwykle egzotycznym.

Po weryfikacji naszych pokojowych zamiarów, Maori zaprosili nas do swojej wioski. Mogliśmy ich zobaczyć w tradycyjnych strojach i rolach społecznych. Zaprezentowali nam esencję ich kultury w postaci sztuk i narzędzi walki, zwyczajów, tańca, koncertu muzyki maoryskiej i ich tradycyjnej kuchni. Maorysi, to prości, ale niezwykle ciepli i otwarci ludzie, dumni ze swojego pochodzenia, którzy jakimś cudem nie dali się stłamsić zachodniej kulturze. Za to należy im się ogromny szacunek. Kia Ora! (dziękuję po maorysku).

Jutro wizyta w dolinie geotermalnej, zostańcie z nami!

O autorce

Komentarze

Najnowsze wpisy na blogu

Sydney

Sydney

To już nasz trzeci wspólny wypad do Sydney. Z każdą kolejną wizytą w tym mieście, coraz mocniej się do niego przekonuję. Nadal podtrzymuję, że chyba nie chciała…

Berlin

Berlin

Berlin to miasto o wielu intrygujących twarzach. Jest europejską stolicą polityki i biznesu, a jednocześnie miejscem, które jak magnes przyciąga wszelkiej maści…

Wrocław

Wrocław

Wrocław to jedno z najciekawszych miejsc w Polsce na weekendowy wypad. Jest miastem przyjaznym zarówno dla mieszkańców, jak i odwiedzających go turystów, a popu…

Praga

Praga

Praga, to miasto w którym nie sposób się nie zakochać. Urocze uliczki starego miasta, którymi można spacerować godzinami, przepięknie zachowane zabytki, liczne…

Dubaj

Dubaj

Dubaj, to miasto które z pewnością warto odwiedzić chociaż raz. Skala rozmachu wielu inwestycji nawet na najbardziej wymagających i krytycznych obserwatorach mu…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!