Barszcz, Wódka i Łzy

Trzy lata temu miałam okazję uczestniczyć w polonijnej konferencji „Quo Vadis” w Melbourne, gdzie jednym z zaproszonych gości był założyciel „Borsch, Vodka & Tears”. To wtedy po raz pierwszy usłyszałam o tym niezwykłym, polskim lokalu na końcu świata. Przy naszym kolejnym pobycie w Melbourne znów odwiedziliśmy to miejsce i chyba możemy już powiedzieć, że wizyta w Barszczu, Wódce i Łzach stała się naszą lokalną tradycją.

„Borsch, Vodka & Tears”, to niewielka polska restauracja położona w dzielnicy Windsor po wschodniej stronie rzeki Yarra. Okolica roi się od fajnych knajpek, nietuzinkowych sklepików, antykwariatów, artystycznych miejscówek. To moim zdaniem jedna z fajniejszych dzielnic w mieście. Hipsterski klimat czuć tu na kilometr! Lokal jest bardzo popularny wśród mieszkańców miasta, ze względu na „egzotyczną” kuchnię i przeogromny wybór trunków. Właściciele tej restauracji także siostrzany lokal w innej dzielnicy Melbourne „After the Tears”.

Witamy w Barszczu, Wódce i Łzach.

Ten kultowy już lokal wyróżnia się nietuzinkowym wystrojem i polskich klimatem już od samego progu. W końcu Melbourne, to największe skupisko Polonii w Australii a to zobowiązuje! Wnętrze lokalu stylizowane jest na krakowski bar, w którym przesiaduje lokalna bohema. Na ścianach afisze znanych polskich sztuk teatralnych, filmowych i wystaw.

W pierwszej kolejności rzuca się w oczy ogromna kolekcja wódek, które zajmują całą powierzchnie ściany za barem. Są tu absolutnie wszystkie polskie wódki i nalewki, ponad 100 rodzajów – wódkowy zawrót głowy! Menu w ⅓ składa się z dań a pozostałe kilkanaście stron to długa lista polskich wódek, nalewek i piw – kosmos! Tak ogromnego wyboru trunków nie widziałam w żadnym polskim barze a co dopiero na odległych Antypodach!

W menu polskie klasyki najczęściej klasycznie podane, czerwony barszcz z kołtunami, żurek z białą kiełbasą i dobieranymi ziemniakami, klasyczny kotlet schabowy z modrą kapustą czy pierogi ruskie albo w wersji z kapustą i grzybami. Tym razem stawiamy na barszcz czerwony, żurek, pierogi ruskie oraz placki ziemniaczane z łososiem. Szefem kuchni oczywiście jest Polak, dzięki czemu wszystkie dania smakują autentycznie, prawie jak u Mamy. Po obiedzie czas na deser… zgadliście, czas na wódeczkę! 😉

Zamawiamy genialną pigwówkę a w następnie równie dobrą nalewkę porzeczkową. Radują się nasze polskie serca i podniebienia! Wódka zaczyna działać, humory dopisują, pogoda również – jest idealnie, chciałoby się rzec „chwilo trwaj”! Bardzo nie chcemy wychodzić, ale mamy jeszcze plany na resztę dnia, więc ostatecznie opuszczamy ten przemiły przybytek, wiedząc że na pewno tu jeszcze znów wrócimy.

O autorce

Najnowsze wpisy

Whitsunday Islands

Whitsunday Islands

Whitsundays to jeden z najpiękniejszych archipelagów na północy Australii. Składa się na niego 74 wysp i wysepek, które otoczone są Wielką Raf…

Brisbane

Brisbane

W styczniu minął rok minęły trzy cztery lata od kiedy zamieszkaliśmy w Brisbane, a prawie pięć lat od naszej pierwszej wizyty tutaj, wypadałoby zatem…

St Kilda

St Kilda

Większość miast w Australii położonych na wybrzeżu ma bezpośredni dostęp do co najmniej kilku plaż. I tak Sydney ma swoją słynną Bondi Beach a…

Melbourne

Melbourne

W Australii trwa odwieczna rywalizacja między Sydney i Melbourne - dwoma największymi aglomeracjami na tym kontynencie, o to które jest lepsze. Po naszej…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!