Hong Kong

Hong Kong to miasto skrajności. Od luksusowych samochodów i butików znanych projektantów prawie na każdym rogu, po walające się śmieci i wiszący nad miastem niebezpieczny dla zdrowia smog. Hong Kong wciąga i fascynuje, a jednocześnie przytłacza i wysysa energię. To tu spotyka się wschód z zachodem. Próbowaliśmy poczuć i zrozumieć to miasto w tydzień, a opuszczaliśmy je ze sporą dawką ambiwalentnych uczuć.

Wybierając kolejne podróżnicze destynacje kierujemy się różnymi czynnikami. Tym razem chcieliśmy wyskoczyć gdzieś na tydzień, z bezpośrednim połączeniem poniżej 10 godzin lotu, aby nie tracić urlopu na tranzyt. Jako, że Azja nas obojga bardzo interesuje, a do tej pory mieliśmy okazję być jedynie w Singapurze i na Bali, tym razem zdecydowaliśmy się polecieć do Hong Kongu.

Hong Kong, to jeden z dwóch specjalnych regionów administracyjnych Chińskiej Republiki Ludowej (drugi to Makau, któremu poświęcimy osobny wpis) położony na wschodnim wybrzeżu nad Morzem Południowochińskim. W skład metropolii wchodzą trzy okręgi: Wyspa Hong Kong (Hong Kong Island), Półwysep Koulun (Kowloon) i Nowe Terytoria (The New Territories). Hong Kong przez prawie 150 lat (aż do 1997 roku) był kolonią brytyjską, stąd choćby oficjalnym drugim językiem jest tu język angielski. Na XX wiek przypadał również najdynamiczniejszy rozwój miasta, które de facto stanowi swoisty pomost kulturalny i gospodarczy pomiędzy światem zachodnim a komunistycznymi Chinami.

Dobry wieczór z Hong Kongu!
Ulice Hong Kongu są pełne skrajności. Widok takiego McLarena na nikim nie robi wrażenia.

Chiny postanowiły do 2047 roku pozostawić Hong Kongowi bardzo dużą autonomię, z wyjątkiem polityki zagranicznej i wojska. Jednak pomimo tego, w 2014 roku ogłoszono, że wybory szefa lokalnego rządu odbędą się w sposób niedemokratyczny. To wywołało masowe protesty w mieście, które trwały przez trzy miesiące, a dziś określane są mianem „parasolkowej rewolucji”. Aresztowano wtedy prawie tysiąc osób, a około pięciuset zostało rannych. W wyniku ograniczania swobód i demokratyzacji regionu min. poprzez  autocenzurę mediów, w Hong Kongu od tamtej pory nasilił się rozwój ruchów separatystycznych.

Hong Kong zamieszkuje prawie 7,5 miliona osób, głównie Chińczyków (95% populacji), a miasto ma jedną z największych średnich gęstości zaludnienia na świecie – aż 6200 osób na km2. Mimo niskiej dzietności, populacja miasta z roku na rok rośnie, a to wszystko dzięki licznej migracji, zwłaszcza ludności z Chin kontynentalnych. Hong Kong jest jednym z najważniejszych ośrodków handlowo-finansowych na świecie. Potęga gospodarcza Hong Kongu zbudowana została poprzez wieloletni rozwój wymiany towarowej ChRL ze światem, zwłaszcza drogą morską. To tutaj swoje siedziby mają największe instytucje finansowe świata i globalne korporacje. Hong Kong przoduje w rankingach wolności gospodarczej, średniego przychodu na rodzinę czy rozwoju społecznego. Jeśli mowa o gospodarce, niebagatelną rolę odgrywają rzesze turystów odwiedzających miasto głównie w celu nabycia dóbr w sklepach wolnocłowych.

Pierwszy dzień przywitał nas ostrym słońcem. W połączeniu z wszechobecnym smogiem nie zapowiadało to dobrych warunków do robienia zdjęć…
Poranny trening Taekwondo. W Kowloon Parku czas spędzają chińscy emeryci jak również młodzież, grając w gry planszowe albo ćwicząc tai chi lub sztuki walki. Sporo tu też biegaczy, bo parki to jedyne miejsca w mieście gdzie da się biegać.

Hong Kong nie jest może klasycznym wakacyjnym kierunkiem, jednak to nie oznacza, że nie ma co tu zwiedzać czy robić. Miasto jest ogromne i każdy dzień z naszego pobytu spędzaliśmy w innej jego części. Wybraliśmy hotel w jednej z centralnych dzielnic w regionie Koulun – Tsim Sha Tsui (spróbujcie to szybko wymówić), która jest idealną bazą do zwiedzania miasta. Tutaj warto wspomnieć o świetnym i tanim transporcie publicznym. Jeśli tylko zatrzymacie się blisko jednej z linii metra, to w zasadzie wszędzie będziecie mieć wygodny dojazd. Taksówki też nie są drogie, jednak praktycznie nieustające korki i często bariera językowa mogą zamienić przejazd w dość stresującą przygodę.

No właśnie jak to jest z tym angielskim, przecież to oficjalny język w Hong Kongu, czyż nie? W teorii owszem, jednak w praktyce praktycznie wszyscy posługują się językiem mandaryńskim, a konkretniej dialektem kantońskim. Oczywiście jeśli wybierzecie się do Starbucks’a lub „zachodniego” centrum handlowego, to obsługa będzie mówić po angielsku, znacznie gorzej wygląda to w tradycyjnych chińskich restauracjach, sklepach czy na bazarach. W większości tego typu miejsc znajomość angielskiego obsługi ogranicza się do „hello” i „bye bye”. Na szczęście w menu są obrazki, więc głodni chodzić nie będziecie. To tyle tytułem wprowadzenia, zaczynamy zwiedzanie!

Kowloon

Kowloon to półwysep w Hong Kongu, na którego obszarze znajduje się kilka centralnych dzielnic miasta, między innymi wspomniana już przeze mnie Tsim Sha Tsui. Wybór hotelu w tej dzielnicy uważam za strzał w dziesiątkę, gdyż dzięki temu byliśmy w absolutnym epicentrum miasta, skąd do większości interesujących nas miejsc mieliśmy wygodny dojazd metrem, a wiele miejsc było w zasięgu półgodzinnego spaceru. Tsim Sha Tsui to dzielnica, która słynie z bogatej oferty handlowej i gastronomicznej, można tu dostać prawdziwego oczopląsu od ilości sklepów, centrów handlowych, restauracji, kawiarni i miejsc z usługami typu spa.

Ta dzielnica zasypia dopiero o 3 w nocy i budzi się już o 5 nad ranem. Chcecie zjeść chińszczyznę o 2 w nocy w środku tygodnia? Nie ma problemu, do wyboru do koloru. O 1 w nocy macie ochotę na masaż zmęczonych po całym dniu chodzenia stóp, proszę bardzo! Tutaj powiedzenie „klient nasz pan” nabiera innego wymiaru.

Panorama wieżowców na Hong Kong Island widziana z promenady w Kowloon.

Nieustający hałas, tłumy ludzi przeciskające się chodnikami, zakorkowane ulice, place budowy, na których powstają kolejne wieżowce, na początku fascynują, ale po jakimś czasie zaczynają przytłaczać, wtedy warto udać się do położonego niedaleko Kowloon Parku. Tutaj znajdziecie wytchnienie wśród bujnej zieleni i licznych zbiorników wodnych.

W największym parku w tej części miasta, spędzają czas chińscy emeryci, a to grając w gry planszowe a to ćwicząc tai chi. Sporo tu też biegaczy, bo parki to jedyne miejsca w Hong Kongu gdzie można pobiegać. Przechodząc przez park w stronę zatoki dochodzimy do Gateway Boulevard – promenady, która ciągnie się na samo południe półwyspu. Tu znajduje się też port do którego dopływają wycieczkowce, oraz szybkie łodzie kursujące min. do Makau (gdzie również się wybraliśmy, ale o tym w kolejnych wpisach).

Największą atrakcją promenady jest jednak widok na drugą stronę zatoki Wiktorii, gdzie roztacza się kosmiczna panorama wieżowców ciągnących się aż po horyzont. Warto tu przyjść co najmniej kilka razy zarówno w dzień, jak i wieczorem. Smog niestety kilka razy uniemożliwił nam podziwianie tego imponującego obrazka.Wypływają stąd również popularne statki Star Ferry, które płyną wzdłuż zatoki, a następnie na drugą stronę do Wyspę Hong Kong. Będąc w tej okolicy wpadnijcie z wizytą do Muzeum Sztuki Nowoczesnej oraz Muzeum Astronomicznego.

W Hong Kongu nie będziecie mieć najmniejszych problemów ze znalezieniem taxi, jeździ ich tu tysiące i nie są drogie.
Jedno z wielu zatłoczonych skrzyżowań w okolicy metra.

W Kowloon mieści się także najwyższy budynek w Hong Kongu, wysoki na 484 metry – International Commerce Centre, wybudowany w 2010 roku. Jeśli chcecie poobserwować codzienne życie mieszkańców, to warto podjechać kilka stacji na północ do Yau Ma Tei i Mong Kok. Są to typowe dzielnice rezydencjalne, jednak nie brakuje tu sklepów, zwłaszcza z tradycyjnym chińskim rzemiosłem oraz knajpek o niższych cenach niż w centrum. Jest tu też kilka klimatycznych buddyjskich świątyń min. taoistyczna Tin Hau Temple. W tej okolicy mieści się najpopularniejszy miejski, nocny market – Temple Street Night Market. Miejsce gdzie można zakupić podróbki absolutnie wszystkiego, jak ze Stadionu Dziesięciolecia, dobre dwie dekady temu – wrażenie podróży w czasie gwarantowane. Z kulinariów, znajdziecie tu sporą ofertę autentycznego, chińskiego street food’u.

Hong Kong Island

Na wyspie Hong Kong mieści się centrum finansowe miasta, z wieloma charakterystycznymi dla panoramy miasta wieżowcami. To tu znajduje się słynny, swego czasu kontrowersyjny budynek Bank of China Tower (ukończony w 1990 roku), którego architektura stoi w sprzeczności z zasadami Feng Shui, gdyż ma on ostre kąty oraz wystające elementy. Kolejnym bardzo ważnym wieżowcem w tej części miasta jest charakterystyczny budynek siedziby banku HSBC, który powstał na miejscu pierwszego drapacza chmur w Hong Kongu z 1935 roku!

Fani nowoczesnej architektury z pewnością będą tu mieć na czym zawiesić oko. Ta część miasta, to jednak nie tylko wieżowce i białe kołnierzyki. Wystarczy przespacerować się trochę bardziej na zachód do Sheung Wan, gdzie znajduje się stare, historyczne centrum miasta, a w nim pełno tradycyjnych budynków z ery kolonialnej. W tej okolicy mieści się też kilka ciekawych świątyń, jak choćby jedna z najstarszych – taoistyczna Man Mo Temple.

Po sąsiedzku znajdują się Soho i Lan Kwai Fong, modne dzielnice, popularne wśród lokalnych hipsterów. Znajdziecie tu wiele zachodnich restauracji, barów i klubów, a także liczne galerie sztuki i sklepy z antykami. Jeśli lubicie imprezować, to wybór Soho będzie strzałem w dziesiątkę. W tej dzielnicy znajdują się też najdłuższe zewnętrzne ruchome schody na świecie – Central Mid-Level Escalator. Są dość nietypowe, bo ciągną się przez 800 metrów i wznoszą na wysokość 135 metrów. Hong Kong jest bardzo górzysty, stąd wiele ulic w mieście jest stroma i chodząc trzeba pokonywać wiele schodów oraz wzniesień. Ruchome schody powstały w 1993 roku, aby ułatwić tysiącom ludzi przemieszczanie się do i z pracy. Zaczynają się na południu dzielnicy, a kończą na jej północnym krańcu, w okolicy zagłębia biurowego i węzła przesiadkowego. Co ciekawe schody w godzinach porannych jadą tylko w dół, a w godzinach popołudniowych tylko w górę. Sprytne, nieprawdaż?

W przyklejonym do centrum handlowego IFC Mall budynku Two International Finance Centre, na 55 piętrze znajduje się centrum informacyjne mennicy, skąd można podziwiać okazałą panoramę centrum miasta. To jeden z najfajniejszych punktów widokowych w Hong Kongu.

Jeśli już o tym mowa, to nie możecie przegapić wizyty na Wzgórzu Wiktorii (Victoria Peak), najwyższym punkcie wyspy. To jedna z topowych atrakcji miasta i najpopularniejszy punkt widokowy w Hong Kongu. Atrakcją samą w sobie jest wjazd na wzgórze 125-letnią mega stromą, kolejką szynową. Polecamy jednak nie wybierać się tam w weekend, bo kolejki są gigantyczne! My podjechaliśmy spory kawałek taksówką, a resztę trasy pokonaliśmy pieszo, nie było wcale łatwo, bo jak już wspomniałam Hong Kong to mega górzyste miasto! Z powrotem jednak zjechaliśmy już kolejką. Widok ze wzgórza Wiktorii to obrazek, który chyba najczęściej gości na pocztówkach z Hong Kongu – imponująca panorama tego niezwykłego miasta.

Górzysty teren w połączeniu z bardzo gęstą zabudową wieżowców daje niezwykły efekt!
Nie możecie przegapić wizyty na Wzgórzu Wiktorii (Victoria Peak), najwyższym punkcie wyspy. Niestety wiszący nad miastem smog często ogranicza widoczność.

Popularne wśród mieszkańców Hong Kongu są wizyty na ulicznych bazarach, gdzie wystawiają się ze straganami rzeźnicy, handlarze warzyw, ryb i owoców morza, nie brakuje na nich też budek z lokalnym jedzeniem. Powiem tak, Sanepid by tego u nas nie dopuścił, mięso leży na blatach, dookoła muchy, gorąco i wilgotno, odór, a o chłodni można tylko pomarzyć. Co więcej ludzie autentycznie macają to mięso gołymi rękami zanim dokonają zakupu! W takich miejscach świetnie widać różnice kulturowe, jak i różnice w standardzie higieny.

Typowe stoisko rzeźnika na ulicznym straganie.
W Hong Kongu jada się znacznie więcej wieprzowiny niż sądziliśmy.
Ulice z takimi straganami znajdują się w każdej dzielnicy.
Taki widok to dla Chińczyków nic szokującego. Z tego ujęcia nie widać, ale świnka dalej miała uśmiechniętą mordkę.

Przebywając w centralnej części wyspy koniecznie przejdzie się do Hong Kong Parku, aby odpocząć trochę od zgiełku, ponadto stąd można podziwiać wieżowce, a tego nigdy za wiele. Będąc w tej części miasta obowiązkowo musicie się przejechać jednym z piętrowych tramwajów (piętrowe autobusy też tu są), to świetny sposób żeby dać odpocząć nogom, a jednocześnie podziwiać miasto z innej perspektywy.

Można też przespacerować się na wschodnią stronę wyspy, lub wersja dla zmęczonych – podjechać metrem do Causeway Bay. Tutaj znajdziecie kilka ciekawych świątyń, tor wyścigów konnych, kilka ulicznych bazarów i mnóstwo restauracji. A spragnieni luksusowych zakupów mogą odwiedzić połączone bezpośrednio ze stacją metra, wielkie centrum handlowe Times Square Mall, gdzie na 9 piętrach wieżowca mieszczą się chyba wszystkie marki świata.

W kolejnym poście przeczytacie o naszej ucieczce od tłumów i nieustającego zgiełku, czyli wyprawie na południe wyspy w poszukiwaniu pięknych plaż, tras spacerowych i lasu deszczowego. A także o dniu spędzonym na wyspie Lantau, nad którą góruje wysoki na 34 metry słynny pomnik Wielkiego Buddy.

O autorce

Komentarze

Najnowsze wpisy na blogu

Blue Mountains

Blue Mountains

Prawie 4 lata i dokładnie cztery wizyty w Sydney później, udało nam się wreszcie wcisnąć w grafik wypad do Blue Mountains. Ten niewielki masyw górski leży zaled…

Sydney

Sydney

To już nasz trzeci wspólny wypad do Sydney. Z każdą kolejną wizytą w tym mieście, coraz mocniej się do niego przekonuję. Nadal podtrzymuję, że chyba nie chciała…

Berlin

Berlin

Berlin to miasto o wielu intrygujących twarzach. Jest europejską stolicą polityki i biznesu, a jednocześnie miejscem, które jak magnes przyciąga wszelkiej maści…

Wrocław

Wrocław

Wrocław to jedno z najciekawszych miejsc w Polsce na weekendowy wypad. Jest miastem przyjaznym zarówno dla mieszkańców, jak i odwiedzających go turystów, a popu…

Praga

Praga

Praga, to miasto w którym nie sposób się nie zakochać. Urocze uliczki starego miasta, którymi można spacerować godzinami, przepięknie zachowane zabytki, liczne…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!