Melbourne

W Australii trwa odwieczna rywalizacja między Sydney i Melbourne – dwoma największymi aglomeracjami na tym kontynencie. Po naszej niedawnej wizycie w stolicy stanu Wiktoria, możemy bez wahania powiedzieć, że w naszym odczuciu Melbourne wygrywa tę rywalizację. Ma coś czego Sydney nigdy mieć nie będzie – wszechobecny europejski klimat, który czuć tu naprawdę na każdym kroku. Zakochaliśmy się w tym mieście dosłownie od pierwszego wejrzenia!

Melbourne jest ogromnym (4,5 milionowa populacja), ale świetnie zorganizowanym miastem. Turystom oferuje niezliczoną ilość atrakcji, więc na zobaczenie najważniejszych punktów miasta, trzeba przeznaczyć co najmniej kilka dni. Nam udało się w trzy dni zobaczyć całkiem sporo, chociaż niewątpliwie był to zaledwie wycinek tego, co Melbourne ma do zaoferowania. Stolica Wiktorii ze wszystkich miast w Australii charakteryzuje się najbardziej kapryśną i nieprzewidywalną pogodą, zarówno w lecie jak i zimie. My szczęśliwie trafiliśmy na super pogodę – było gorąco, co o tej porze roku (wczesna wiosna), w tej części Australii nie jest jeszcze normą.

Przylatując do Melbourne, warto poszukać noclegu w centralnej części miasta, najlepiej w obrębie specjalnej strefy turystycznej, po której kursuje darmowy tramwaj, oznaczony numerem 35. Na tej trasie można spotkać zabytkowe modele tramwajów a przejażdżka nimi to czysta przyjemność! Wspomniany tramwaj dociera do głównych turystycznych atrakcji w Melbourne, zatrzymując się przy każdej z nich. Dodatkowo będąc w środku, przewodnik w ludzkiej postaci lub jako głos lektora, opowiada o mijanych miejscach oraz daje wskazówki turystom-żółtodziobom na temat tego, co warto zobaczyć na trasie przejazdu. To świetny sposób na zobaczenie głównych punktów miasta, zwłaszcza kiedy dysponujemy niewielką ilością czasu.

Melbourne zachwyca architekturą, zwłaszcza budynkami z epoki wiktoriańskiej, których ma najwięcej na świecie, zaraz po Londynie. Obowiązkowo trzeba przespacerować się po licznych, wąskich uliczkach w centrum, gdzie tłoczą się turyści i mieszkańcy pijący przepyszną kawę – jedną z najlepszych w Australii.

Z głównych atrakcji turystycznych koniecznie trzeba zobaczyć najstarszy (1854 r.) dworzec kolejowy w Australii i zarazem główny dworzec w Melbourne – Flinders Street Station, z którego dziennie korzysta ponad 100 tysięcy osób. Obok niego znajduje się Plac Federacji, jedno z najpopularniejszych miejsc spotkań mieszkańców miasta. Odbywa się na nim ponad 200 imprez rocznie. Warto zobaczyć budynki parlamentu stanu Wiktoria. Przekraczając rzekę Yarra, dzielącą miasto, koniecznie trzeba odwiedzić zachwycające królewskie ogrody botaniczne. Są to zdecydowanie najokazalsze ogrody botaniczne w Australii. Jeśli chcecie zobaczyć panoramę miasto, to najlepiej wybrać się na taras widokowy wysokiego na 300 metrów wieżowca Eureka Tower, gdzie z 88 piętra można podziwiać to niezwykłe miasto.

Melbourne jest nazywane australijską stolicą sportu. W trakcie naszego pobytu miał miejsce finał rozgrywek rugby (określanego tu jako „footy”), więc na ulicach, w barach i hotelach panowało istne sportowe szaleństwo. Melbourne ma najlepiej przygotowaną infrastrukturę i największą ilość profesjonalnych obiektów sportowych w całej Australii. Większość mieszkańców szczerze emocjonuje się rozgrywkami rugby, krykieta, tenisa czy wyścigami konnymi. Fani sportu koniecznie muszą odwiedzić słynne Melbourne Park i Melbourne Cricket Ground.

Melbourne to prawdziwy tygiel kulturowy, poza Australijczykami, największą grupę etniczną stanowią tu Brytyjczycy, Nowozelandczycy, Włosi, Grecy, Wietnamczycy, Chińczycy oraz Hindusi. To również skupisko najliczniejszej australijskiej Polonii – oficjalnie mieszka tu aż 17000 osób z polskim paszportem. Dzięki licznej reprezentacji Włochów i Greków, Melbourne słynie z fenomenalnej oferty gastronomicznej i z genialnej kawy! Najlepsze restauracje w Australii znajdują się właśnie tutaj. W wielu dzielnicach można natknąć się na klimatyczne knajpki, dzięki czemu ma się wrażenie bycia w Europie. Chyba dlatego czuliśmy się w Melbourne tak dobrze i jak „u siebie”.

Królewskie ogrody botaniczne

Królewskie ogrody botaniczne to zielone płuca Melbourne. Miasto ma wiele pięknych parków i terenów zielonych, ale to ogrody botaniczne zrobiły na nas największe wrażenie. Z resztą nie tylko na nas, bo to jedno z ulubionych miejsc spędzania wolnego czasu, zarówno przez turystów, jak i mieszkańców tego fantastycznego miasta. Królewskie ogrody botaniczne odwiedza aż 1,5 miliona osób rocznie. Są absolutnie zjawiskowe!

Położone nieopodal centrum miasta, po drugiej stronie rzeki Yarra, gdzie można bez trudu dostać się spacerem z Placu Federacji – wystarczy przekroczyć most Princess Bridge. Królewskie ogrody botaniczne powstały w 1846 roku i zajmują rozległy teren 38 ha. Są one częścią Domain Parklands – większego kompleksu parków położonych po sąsiedzku i zajmujących spory teren tej części miasta. W ogrodach botanicznych występuje ponad 10 tysięcy gatunków roślin z całego świata, wiele z nich to gatunki endemiczne. Teren ogrodów został podzielony na kilkanaście różnych stref, aby zobaczyć je wszystkie należy przeznaczyć na to co najmniej kilka godzin.

Poruszanie się po terenie ogrodów nie należy do skomplikowanych,  szlaki spacerowe są świetnie oznaczone, więc pomimo ogromnego obszaru trudno się tu zgubić. Na terenie ogrodów znajduje się kilka widowiskowo położonych zbiorników wodnych, co tylko dodaje uroku temu miejscu. Są tu również dwie kawiarnie, gdzie można, ba nawet trzeba, zrobić sobie przerwę na kawę czy lunch z nietuzinkowym widokiem. Trudno sobie wyobrazić przyjemniejsze miejsce na spędzenie wolnego popołudnia.

Barszcz, Wódka i Łzy

W ubiegłym roku miałam okazję uczestniczyć w polonijnej konferencji „Quo Vadis” w Melbourne, gdzie jednym z zaproszonych mówców był założyciel „Borsch, Vodka & Tears”. To wtedy po raz pierwszy usłyszałam o tym niezwykłym lokalu. Niestety zabrakło wtedy czasu, aby go odwiedzić, więc obiecałam sobie, że przy kolejnej wizycie w Melbourne koniecznie tam zawitam.

Rok później nadarzyła się okazja żeby odwiedzić ten nietuzinkowy lokal. „Borsch, Vodka & Tears”, to niewielka polska restauracja położona w dzielnicy Windsor po wschodniej stronie rzeki Yarra. Okolica roi się od fajnych knajpek, nietuzinkowych sklepików, antykwariatów, artystycznych miejscówek. Hipsterski klimat czuć tu na kilometr! Lokal jest bardzo popularny wśród mieszkańców miasta, ze względu na egzotyczną kuchnię i ogromny wybór trunków. Niedawno właściciele otworzyli w Melbourne siostrzany lokal „After the Tears”. My jednak wybieramy się do tego pierwszego, który przez lata działalności zyskał miano kultowego.

Docieramy na miejsce późnym niedzielnym popołudniem, większość osób już dawno po lunchu, więc w środku zajęte są tylko dwa stoliki. Nie przeszkadza nam to w ogóle, gdyż przybyliśmy w doborowym towarzystwie. Jesteśmy bardzo głodni i podekscytowani tym co zaraz wjedzie na nasz stół. Zanim jednak zamówimy specjały polskiej kuchni, rozglądamy się po wnętrzu. W pierwszej kolejności rzuca się w oczy ogromna kolekcja wódek, które zajmują całą powierzchnie ściany za barem. Są tu absolutnie wszystkie polskie wódki i nalewki, ponad 100 rodzajów – wódkowy zawrót głowy! Menu w ⅓ składa się z dań a pozostałe kilkanaście stron to długa lista polskich wódek, nalewek i piw – kosmos! Tak ogromnego wyboru trunków nie widziałam w żadnym polskim barze a co dopiero na odległych Antypodach! W końcu Melbourne, to największe skupisko Polonii w Australii a to zobowiązuje! Wnętrze lokalu stylizowane jest na krakowski bar, w którym przesiaduje lokalna bohema. Na ścianach afisze znanych polskich sztuk teatralnych, filmowych i wystaw.

Czas wypróbować umiejętności szefa kuchni, zamawiamy absolutne klasyki – czerwony barszcz, żurek, kotlet schabowy oraz miks pierogów. Smakowało i to bardzo, autentyczne polskie smaki na drugim końcu świata. Po obiedzie czas na deser… na wódeczkę! Zamawiamy genialną pigwówkę a w następnej kolejce całkiem niezłą wiśniówkę. Radują się nasze polskie serca i podniebienia! Wódka zaczyna działać, humory dopisują, pogoda również – jest idealnie, chciałoby się rzec „chwilo trwaj”! Bardzo nie chcemy wychodzić, ale mamy jeszcze plany na resztę dnia, więc ostatecznie opuszczamy to fantastyczne miejsce. Wrócimy!

O autorce

Komentarze

Najnowsze wpisy na blogu

Sydney

Sydney

To już nasz trzeci wspólny wypad do Sydney. Z każdą kolejną wizytą w tym mieście, coraz mocniej się do niego przekonuję. Nadal podtrzymuję, że chyba nie chciała…

Berlin

Berlin

Berlin to miasto o wielu intrygujących twarzach. Jest europejską stolicą polityki i biznesu, a jednocześnie miejscem, które jak magnes przyciąga wszelkiej maści…

Wrocław

Wrocław

Wrocław to jedno z najciekawszych miejsc w Polsce na weekendowy wypad. Jest miastem przyjaznym zarówno dla mieszkańców, jak i odwiedzających go turystów, a popu…

Praga

Praga

Praga, to miasto w którym nie sposób się nie zakochać. Urocze uliczki starego miasta, którymi można spacerować godzinami, przepięknie zachowane zabytki, liczne…

Dubaj

Dubaj

Dubaj, to miasto które z pewnością warto odwiedzić chociaż raz. Skala rozmachu wielu inwestycji nawet na najbardziej wymagających i krytycznych obserwatorach mu…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!